Jak debiutował Oscar Brown Jr.?

Czas czytania: ok. 3 min.

Można powiedzieć, że Oscar Brown Jr. nie zadebiutował, tylko wpadł do świata muzyki jak do siebie i od razu na lata rozsiadł się wygodnie. Jego wydany w 1960 roku album Sin & Soul po dziś jest słusznie chwalony. To w końcu efekt pracy naprawdę wszechstronnego artysty, który komponował, pisał teksty piosenek i sztuki sceniczne, był krytykiem-muzykologiem, muzykiem i piosenkarzem, poetą, osobowością telewizyjną i radiową, serio angażował się w politykę (co prawda bezskutecznie w wyborach, ale zawsze; w ogóle do 1948 roku należał do partii komunistycznej, potem mu przeszło). Oscar Brown Jr. od początku miał spójny pomysł na karierę. Pierwszym albumem wyznaczył sobie po prostu kierunek dalszego działania.

GRACIARNIA

Na Sin & Soul splatają się jazz, soul, blues i śpiew wzięty z desek Broadway’u, z którym artyście w późniejszych latach było bardzo po drodze. Muzycznie jest różnorodnie, a tekstowo album to okaz – Sin & Soul jest jak rollercoaster, po którym pędzi wagonik z tematami. Zaraz po otwierającym, poważnym Work Song mamy Browna Jr. wydurniającego się w But I Was Cool, za moment Bid’em In, czyli „relację” z licytacji niewolników. Powagi starcza na niecałe półtorej minuty, bo stronę A kończy raczej luźna trójka: Signifyin’ Monkey, Watermelon Man i opowieść pijaka w Somebody Buy Me a Drink (dla mnie to zdecydowany nr 1 na płycie!). Na stronie B tak samo.

Wesoło, smutno, szybko, powoli, serio i lirycznie – można powiedzieć, że to kolaż jak w życiu. Praca, wygłupy, legendy, kołysanki, manifesty, kiepskie porady. W krótkim tekście na odwrocie okładki Robert Barron Nemiroff pisze, że Oscar Brown Jr. to spójny artysta w niespójnym świecie. Wiele na płycie wątków i wiele twarzy autora – Sin & Soul to graciarnia, po której w sobie tylko znany sposób porusza się bez drobnego nawet potknięcia.

TRZY TEKSTY DO JAZZU

Album jest bardzo ważny jako całość, ale warto spojrzeć na trzy konkretne nagrania. Work Song, Dat Dere Afro Blue, bo o nich mowa, to covery kompozycji kolejno Nata Adderley’a (młodszego brata słynnego Cannonballa), Bobby’ego Timmonsa i Mongo Santamarii. Oscar Brown Jr. napisał do nich słowa, czym otworzył przed nimi nowe perspektywy i co na pewno pomogło mu w budowie silnej pozycji jako artysty. Same instrumentale też by nie zginęły, ale bez tekstów raczej nie dałyby rady rozprzestrzenić się aż tak szeroko. Po jego Work Song sięgnęła przecież sama Nina Simeone, a piosenka ma się świetnie i w latach 2000., choćby dzięki Gregory’emu Porterowi. Dat Dere też ma masę coverów – jak choćby fantastyczną wersję z 1961 roku, którą Sheila Jordan ma na swoim debiucie. Identycznie jest z Afro Blue, do czego wspólnie przyłożyli się np. Erykah Badu i Robert Glasper.

Co do samych tekstów. Work Song jest gorzkim wyznaniem skazanego na roboty, zakutego w łańcuchy więźnia, Dat Dere fantastycznym słowotokiem przejętego wizytą w zoo dziecka, a Afro Blue wyrazem tęsknoty za afrykańskimi korzeniami. Zwracam uwagę przede wszystkim na drugie nagranie, bo to moim zdaniem absolutnie najwyższy poziom. Nie mam pojęcia, co miał na myśli Bobby Timmons – swoją drogą grał w zespole Nata Adderley’a na albumie Work Song – dając swojemu utworowi tytuł Dat Dere, może wiedział to Oscar Brown Jr. Tekst jest w każdym razie genialny. Słuchając go naprawdę ma się przed oczami zaaferowanego zwierzętami dzieciaka, pokazującego paluchem wszystko co widzi i w nieskończoność zadającego pytania:

Hey, Daddy, wat dat dere?

‘n’ why dat unna dere?

‘n’ oh, Daddy, oh, hey Daddy

Hey, lookit ober dere!

‘n’ where dey go in dere?

‘n’ Daddy can I hab dat big elepunt ober dere?

Tego typu cudowne, wyśpiewywane przejętym głosem Browna Jr. fragmenty przeplata co prawda parę nostalgicznych banałów o dorastaniu dzieci, ale ten drobiazg nie psuje całego tekstu.

***

Oscar Brown Jr. zadebiutował z impetem – Sin & Soul trudno dziś nie uważać za klasyk. Jak mi nie wierzycie, to na froncie okładki znajdziecie referencje od Niny Simeone (I think Ocar Brown is one of the most creative young men in the musical world today) i Maxa Roacha (He is beyond all categories: one of the most gifted and imaginative artists that we have), co znaczy niemało. Pewnie można powiedzieć, że może oboje mieli powody, żeby napisać o płycie coś dobrego. Ona, bo w 1961 roku na albumie Forbidden Fruit użyła nie tylko Work Song, ale też tytułowego nagrania i Rags and Old Iron. A on, ponieważ na rok przed premierą Sin & Soul stworzył razem z Oscarem Brownem Jr. Driva’ Man, czyli otwarcie płyty We Insist! Max Roach’s Freedom Now Suite. Tak czy inaczej czas pokazał, że opinie nie są przesadzone.

Words & Records uruchomiłem, żeby pisać o zbieraniu i słuchaniu płyt. Staram się sięgać po muzykę, o której mówi się dzisiaj mało albo wcale. I której słucha się zdecydowanie rzadziej, niż na to zasługuje. Skupiam się przede wszystkim na funku, soulu, jazzie, reggae i world music. Szukam albumów, które łączą w sobie różne gatunki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


CAPTCHA Image
Reload Image